|
Gorczyca
w szponach szalonego limitysty
|
|
RYBIE OCZY I USTKA
|
|
|
| Limit
Art Mariusza Pniewskiego poznałem dzień przed wernisażem, kiedy szykował swoją ekspozycję na 1. piętrze Baszty Czarownic w Słupsku. Przedstawił mi wówczas manifest limityzmu, nad którym pracował przez poprzednie dwa dni z Zuzanną Niespór i Pawłem Kaszczyńskim. Rozmawialiśmy dość długo, ponieważ przesłanie manifestu nie było dla mnie jasne. Mariusz wyjaśnił, że takie manifesty są potrzebne, żeby ułatwić porozumiewanie się między artystami (żeby było jasne kto się czym zajmuje). Byłem nawet skłonny zgodzić się z tym twierdzeniem, choć treść manifestu limitystycznego nadal wydawała mi się całkowicie abstrakcyjna. W żaden sposób nie przeczuwałem jednak, że już nazajutrz limityzm stanie się prawdziwym postrachem Pomorza Zachodniego. Jeszcze wieczorem Mariusz zadał mi szczere pytanie "Czy jesteś Jehową?", a potem dopytywał czy wystawiam swoje prace na wystawie, namawiał, że skoro nie jestem zdecydowany, to mogę wystawić je na zewnątrz, on wówczas do mnie dołączy. Wiedzieliśmy, że na wernisaż Mariusz szykuje własne wystąpienie. Mówiło się coś o grze komputerowej, ale ostatecznie okazało się, że Mariusz po prostu zabrał głos. W płomiennych słowach wezwał zebranych (artystów, publiczność, w sumie ok. 30 osób) do podjęcia idei limityzmu, do głębokiej refleksji nad sobą, do wyznaczenia własnych granic (stąd właśnie limityzm) i porzucenia postmodernizmu. Jednocześnie poprosił by nie przywiązywać większej wagi do wystawionych przez niego rysunków i rzeźb, bowiem ten etap już przeszedł, a teraz najważniejszy dla niego projekt - net death - prezentuje w internecie. Wyjaśnił jednak, że rzeźby i rysunki, które przedstawiają zdeformowane głowy z wybitym znakiem "@" na czole to ucieleśnienie i jego wizja śmierci. Dla podkreślenia ich nie ważności zrzucił nawet z kubika na podłogę jedną z głów. Następnie - co mnie szczególnie zaskoczyło - uderzył w ton narodowy, zwracając się do nas jako Polaków i nakazując walkę o wolność ("stać nas Polaków na coś więcej niż postmodernizm"). To ogniste i bez wątpienia natchnione wystąpienie oraz żywa, choć mało komunikatywna, dyskusja z zebranymi trwały około pół godziny. Gdy wszyscy się rozeszli w ręce Mariusza wpadł mój krótki tekst o "Rybim Oku" i znowu mieliśmy powód by dyskutować. Nie da się ukryć, Mariusz się tym tekstem zdenerwował i uznał go za okropną manipulację, wysługiwanie się kuratorom, zamiast pisania o tym co artyści mają do powiedzenia. Moje wyjaśnienia, że jest to tylko krótki tekst na temat tytułu wystawy, w ogóle nie przekonały, ustąpił dopiero, gdy powiedziałem, że przecież ja też jestem artystą, a tytuł "Rybie Oko" i towarzyszący mu tekst, to moja artystyczna praca na wystawę. Wówczas poddał moją sztukę druzgoczącej krytyce i ponownie określił ją jako komunistyczną manipulację. Zwróciłem uwagę, że przecież wiedział, gdzie jest zapraszany i że wystawa nosi tytuł "Rybie Oko". Chwilę później nasza rozmowa definitywnie się zakończyła, zabrakło mi bowiem argumentów, gdy Mariusz wyjaśnił, że pierwsze słyszy o takim tytule (nie odbiera poczty) i że on został zaproszony do udziału w wystawie pt. "Limityzm". Nazajutrz rozjechaliśmy się - każdy w swoją stronę, ale już od poniedziałku kolejne mejle od Mariusza (w sumie kilkanaście sztuk, ale tylko dwie różne zawartości), przekonały mnie, że walka o limityzm dopiero na dobre się zaczyna. W celu uniknięcia kolejnej manipulacji (chociaż pewnie i tak się nie uda), drukujemy poniżej oba listy Mariusza Pniewskiego - odezwy limityzmu - w oryginalnej formie, wraz z załączonymi doń reklamami. |
|
OPINIE po wystawie
w Baszcie Czarownic w Słupsku z otwarcia wystawy ----------------------------------------------------------------------- |
|
> Subject: WYSTAWA W SLUPSKU - BARDZO GRZECZNA - POSMODERNISTYCZNA > Czytaliście
z "Głosu Słupskiego", z 24 i 25 II 2001 przekłamaną relację
na temat wydarzeń w Baszcie Czarownic? W artukule pt."Spojrzenie
Młodych" fotograf Bartosz Arszyński uchwycił wspaniały moment kiedy
nic już się nie działo na sali, i kiedy wszyscy wyszli i już nie dyskutowali
na tematy różnorodne, ciekawe i drażniące lecz w sposób bardzo lakoniczny
przedstawił grzeczną artystkę, która nic nie widzi i nic nie słyszy razem
z fotografem tego co publiczność zgromadzona oglądała i czego słuchała
i na jakie tematy dyskutowała. Uchwycony jest moment na tym zdjęciu kiedy
grzecznie artystka oddaje się pozowaniu do zdjęcia. Na zdjęciu z drugiego
piętra baszty można oglądać bardzo grzecznie ubraną artystkę obok swojej
pracy z podpisem jak wspaniale skanuje ciała kobiet. Czy to nie wspaniała
manipulacja mediów? > Pozdrowienia
dla artystów z Baszty ----------------------------------------------------------------------- |