Marek Kuś
|
Wernisaż: 12 grudnia 2008, godz. 18:00.
Wystawa będzie czynna do 23.01.2009.
Marek Kuś od wielu lat podąża własną artystyczną drogą, zaś jego refleksja i jej wizualny ekwiwalent nie stanowią jeszcze jednego ornamentu w estetycznej poetyce nadmiaru, jaka nam towarzyszy na co dzień. Katowicki artysta od 1986 roku zajmuje się ideogramem ludzkiej sylwetki, którą multiplikuje i różnicuje. Konceptualny i ascetyczny wymiar tej pracy może wskazywać na minimalistyczną dykcję, jednak dzieła Kusia nie stronią od dialogu z malarstwem, grafiką, performance'm czy instalacją.
Już sam ten rozrzut dowodzi, że nie o medium jedynie tutaj chodzi. Artysta - oczywiście - wykorzystuje strukturę materiału, ale czy to będzie pilśniowa płyta obrysowana grafitem, worek jutowy albo gablota wypełnione modułami z blachy czy wreszcie odlane i "odebrane" ziemi betonowe formy - w każdym przypadku kluczowa staje się matryca i powielany wizerunek. W tym rozumieniu prace Marka Kusia z formalnego punktu widzenia wykorzystują to, co najbardziej w sztuce pierwotne i elementarne - odcisk, ślad, ryt. One właśnie tworzą zaczyn i sens reprezentacji.
Odtwarzany i jednocześnie tworzony przez Kusia "alfabet" oraz "pismo" różnicują się w każdorazowej realizacji. Niekiedy więc korespondują z grafiką, innym znów razem wchodzą w dyskurs z rzeźbą. Jakkolwiek wykorzystywane przez artystę "czcionki" i ich składnia są tego samego autoramentu, to ich kontekstualizacja nabiera już wyraźnej indywiduacji. Jest to interesujące, zważywszy na fakt, że ostateczny ich układ i rozmieszczenie w przestrzeni ponownie nabiera cech homogeniczności. Wydaje się więc, że istotą prac Marka Kusia jest idea pisania (kreowania) znaku. U jej podstaw znajdują się grafem i grafia. A zatem - podobnie jak w sztuce prehistorycznej z Lascaux czy Altamiry - źródłowe jest tutaj to, co stanowi o geście i dyskursie.
Nie jest zapewne zbiegiem okoliczności, że Kuś do swych "tekstualnych" ewokacji wybrał moduł człowieka w przestrzeni. Jego linearne opowieści są rodzajem wizualnej, metaforycznej wędrówki, jaką przemierza człowiek w przestrzeni bytu i egzystencji. Jednorodne, monochromatyczne tło tablic czy jutowych worków, w innym zaś przypadku neutralne tło - nie budują napięć. Sieć relacji ogranicza się tutaj do swobodnie dryfujących modułów, które - niczym oceaniczne ławice - przemieszczają się znikąd donikąd. Nie znamy ani początku ani końca. Nie potrafimy właściwie określić, co wiedzie je przed siebie i czy jest to podróż bez celu? Czy kieruje je instynkt czy też prowadzi jakaś transcendentna moc?
Obiektowe instalacje Kusia - w przeciwieństwie do pokrywanych grafitem płyt - nie posiadają właściwie żadnych ram i są jedynie konturowane przez przestrzeń oraz światło. Marszrutę pełznących przed siebie postaci wytycza rytm, który jest elementem porządkującym i kulturowym. Inaczej niż w japońskich ogrodach zen, gdzie pozorne nieuporządkowanie jest - paradoksalnie - zasadą "innego" rodzaju ładu, algorytm zaproponowany przez Kusia wskazuje wyraźnie na symbolikę o śródziemnomorskiej genealogii. W jego strukturze znajduje się też refleksja będąca rodzajem odnawianej, bo heraklitejskiej, ideologii - panta rhei - co w dzisiejszym, postideologicznym świecie może wskazywać na tropienie przez artystę wątków eschatologicznych i transcendentnych. Nie wiemy, skąd przychodzimy ani dokąd zmierzamy.
Figura i jednocześnie topos, które znajdujemy zobrazowane u Kusia, są poddane uniwersalizacji. W rezultacie zabieg ten sprawia, że przedsięwzięty moduł staje się czytelny i koresponduje z doświadczeniem i wiedzą niemal każdego człowieka. To zdecydowanie figura archetypalna, znajdująca się w ikonicznej bibliotece Babel, jaką cywilizacje budowały przez tysiąclecia. Moduł ów - w efekcie uproszczenia i multiplikacji - przybiera charakter retorycznego znaku. Artysta bowiem nie opatruje postaci cechami indywidualnymi, rezygnuje też z ekspresji. Zastosowanie jednej kliszy, która posiada zaledwie kilka inwariantnych postaci, jest jednocześnie aktem rezygnacji oraz wyboru. W tym geście pojawia się nieodwracalność i tragizm. Być może jest to ikona człowieka bez właściwości, która nie pozyskała jeszcze - gdyż szuka - twarzy, oblicza i sankcji...
Roman Lewandowski