Wystawa jest dokumentacją twórczości artysty w latach 1992-2000. Tworząc swoje prace Domański używa materii tak ulotnej jak: ogień, lód, śnieg. Artysta nazywa swoje dzieła pomnikami CZASU. Artysta zajmuje się tworzeniem rzeźb, obiektów i instalacji. Od początku swej twórczości jest ściśle związany z naturą i używa tylko materiałów z niej pochodnych. Stawia pytanie o los przyrody w świecie człowieka, podejmuje zagadnienie trwałości i przemijalności. Są mu bliskie dalekowschodnie koncepcje filozoficzne. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (1988-93), dyplom w pracowni rzeźby profesora Leona Podsiadłego. W latach 1995-96 kontynuuje studia w Banaras Hindu University, Varanasi w Indiach.

"Industrialna grota" 1998
wosk, metal, palniki gazowe
h = 250 cm 250 x 250 cm
Sculpture Space, Utica, USA
W przestrzeni nazwanej industrialną grotą znajdują się dwa rodzaje form. Jedne mają charakter "mechaniczny", są to stalaktyty, drugie - stalagmity posiadają kształty organiczne, tworzone poprzez nawarstwiające się krople wosku, kapiącego z zawieszonych u sufitu stalaktytów. Parzysty układ abstrakcyjnych, metalowych figur geometrycznych i rosnących form realistycznych nie jest kopią prawdziwych tworów geologicznych, chociaż w tej kompozycji wykorzystywane są także prawa natury.
Konstruowanie sztucznej groty ma charakter otwarty, kolejne formy mogą być dołączane w nowych miejscach ekspozycji. Ciągłość powstawania instalacji nasuwa skojarzenie z procesem tworzenia się stalaktytów i stalagmitów, który w naturze trwa tysiące lat. W industrialnej grocie zmiany w formacji woskowych stożków są widoczne prawie natychmiast, obserwując je, ulegamy złudzeniu czasu w wymiarze, z którym na co dzień nie mamy do czynienia. Dodanie następnego elementu kompozycji celebrowane jest tak jak rytuał, za każdym razem obchodzony od nowa.

"Świątynia hibernacji" 1998
lód, metal, dźwięk
h = 300 cm 600 x 750 cm
Fairbanks, Alaska, USA
Zbudowanie przeze mnie "miejsca odosobnienia", czy ukrycia, wynikało z potrzeby wyciszenia się, czasowej hibernacji myśli i konieczności oddzielenia się od działań, które pozostają w konflikcie z właściwą naturą pojmowania rzeczy w skupieniu. Praca nad konstrukcją z lodowych, przeźroczystych bloków ociosywanych do kształtu romańskiej budowli przypominała mi układanie surowych, nieociosanych kamieni. Lodowe ściany obiektu przykryte zostały blaszaną powierzchnią dachu, w środku budowli umieszczonych było kilka żarówek oraz zawieszony głośnik z którego dochodził odgłos kapiących kropel, rozbijanych o metalowe podłoże. Monotonny dźwięk pomagał wniknąć w chłodną, spokojną atmosferę miejsca, zamazane kształty przenikały z zewnątrz poprzez półprzeźroczystą powierzchnię ścian z lodu. Obserwacja świata zewnętrznego była utrudniona, dzięki załamywaniu się światła przechodzącego przez grube lodowe ściany. Bycie we wnętrzu jest stanem chwilowej psycho-fizycznej izolacji. Wszystkie obrazy zewnętrzne ulegają pewnemu przytłumieniu, zarówno te wzrokowe jak i dźwiękowe, jesteśmy pozostawieni sami sobie w warunkach sprzyjających implozj i bodźców. To co naj bardziej zaciekawiło mnie w tym projekcie, to możliwość osiągnięcia pewnego stopnia alienacji przy zachowanym kontakcie z rzeczywistym światem. Co najciekawsze, przebywanie w tym, wydawać by się mogło, klaustrofobicznym wnętrzu, nie budziło lęku, wręcz przeciwnie, chłód i mistyka lodu wprowadzały przejmujące poczucie bezpieczeństwa.

"Arc Triumphus" 1998
lód, cegły, drewno
h = 300 cm 300 x 100 cm
Pałac Branickich (Galeria Arsenał) Białystok
Sposób działania natury, bezlitośnie konsekwentny i nieodwracalny, wydaje się nam okrutny, obserwujemy zmiany podyktowane przez czas z którymi godzimy się nie bez bólu. Łatwiej jest zrozumieć i zaakceptować zależność od czasu kiedy przyglądamy się kondycji natury w ogóle, niż temu co dotyczy nas bezpośrednio i porządku świata urządzonego przez nas. W Indiach przyjmuje się ze stoickim spokojem wylewy Gangesu jako zdarzenie nieuniknione. Hindusi rozumieją zmienne zachowania żywiołów jako zgodne z zasadą ruchu regulowanego przez czas, nie budują żadnych umocnień, nie potęgują swoim przerażeniem i tak następującej tragedii, nie przeciwstawiają się sile natury wierząc w jej mądrość, która nie wyklucza okrucieństwa.
Naturalny rytm czasu w naszej kulturze jest odbierany przede wszystkim jako monotonny odgłos przemijania. Świadomość "naszego czasu" dotyczy raczej jego wymiernego aspektu a nie doświadczania go we względnej, efemerycznej postaci. Dostrzegamy "materialność" czasu poprzez widoczne zmiany, ale ruchomy proces ich powstawania często umyka niezauważony. Trwałość wydaje się być bardziej honorowana niż przemijanie. Bez względu jednak na sposób rozumienia i oceniania czasu zasługuje on na hołd jako niepokonany bohater abstrakcyjny. Dlatego wzorując się na architektonicznej formie tryumfalnego łuku, postawiłem na linii biegnącego czasu pomnik ku jego czci. Wychodząc poza spiżowo-kamienną tradycję, zachowywania pamięci po wielkich wydarzeniach i ich autorach, moją konstrukcję zrobiłem z lodu. Ten materiał jak najbardziej oddaje charakter czasu, który dokonuje zmian w roztapiającej się budowli. Lodowy łuk tryumfalny postawiony jest ku czci a jednocześnie na "żer" czasu, jego intencją nie jest trwanie, istnieje on tylko jako przeźroczysty, chwilowy artefakt uświadamiający nam władzę czasu. Ta znikająca konstrukcja, zawiera w sobie także paradoksalne pragnienie stawiania oporu jego niszczącym właściwościom. Poprzez krótkotrwałe zdarzenie artystyczne chciałbym zainicjować wrażenie zapisujące się w pamięci, której naturą jest wieczna walka z czasem.

"Rzeźba sezonowa" 2000
lód
100 x 100 x 100 cm
Centrum Rzeźby Polskiej, Orońsko
Zamarzanie wody prowadzi do uporządkowania jej cząsteczek. Krzepnięcie cieczy jest procesem w którym nieokreślone molekuły są wyprowadzane z chaosu i odnajdują swoje miejsce w krystalicznym ciele stałym. W lodzie cząsteczki układają się według prawa symetrii, tworzą regularny, zwarty układ. W Polsce warstwa zamarzającej wody w ziemi (przemarzania gruntu) waha się od 80 cm do 120 cm. Ponieważ jest to tylko okresowe zamarzanie, powierzchnia gruntu, który zamarza, nie ulega całkowitemu zniszczeniu. Jest to zjawisko swoistej hibernacji, będącej zdolnością przystosowania natury do trudnych warunków zimowych, niektóre gatunki zwalniają funkcje życiowe, zapadają w letarg aby przetrwać.
Niemożliwość poddania się hibernacji przez człowieka nie odbiera mu wszakże możliwości uczestnictwa w tej szczególnej zdolności natury. Człowiek również ma pewne doświadczenia w osiąganiu stanu fizycznego odrętwienia, kontemplacji, nie-czynienia.
W rzeźbie sezonowej ważne jest to co dzieje się w małym wycinku ziemi, ale niemożliwe jest traktowanie natury w sposób wyrywkowy dlatego symbolika hibernacji odnosi się również do ludzkiej egzystencji.
Uporządkowane cząsteczki zamarzniętej wody w ziemi i spowolniony rytm uderzeń serca zwierzęcia, w czasie snu zimowego, nasuwa skojarzenie hibernacji i harmonii. Ta ostatnia jest powszechnie doświadczana w naturze, hibernacja jest tylko jej skrajnym przypadkiem.
Zakopując lodowe bryły w ziemi chciałbym przyjrzeć się zjawisku wskazującemu na procesualny i cykliczny charakter przyrody. W okresie zimy powierzchniowa warstwa gleby jest strefą martwej tkanki, dzięki której głębsze warstwy gruntu przechowują żywą materię w formie uśpionej, aż do czasu polepszenia się warunków i podwyższenia temperatury. "Rzeźba sezonowa" jest przykładem na to jak natura potrafiła się zorganizować w prostym i skutecznym rytmie życia i śmierci.
Topniejący lód, w miarę ocieplenia powietrza, transformowałby skupioną formę ponownie w wodę. Czas trwania akcji i zachowanie się lodu jest trudne do ustalenia pomimo długotrwałych prognoz pogody. Tylko kilkukrotne odwiedzenie miejsc, gdzie zainstalowane są bryły, gwarantowałoby obserwację ewentualnych przemian dotyczących hibernacji gruntu. Puste sześcienne wykopy oznaczą zmianę stanu skupienia lodu, a być może będą także symptomem końca czasu zimowego.

"Respiratorium" 2000
lód, agregat chłodniczy, sprężarka, laser
h = 163 cm 200 x 125 cm
Muzeum Rzeźby Współczesnej, CRP, Orońsko
W wielu dotychczasowych akcjach zastosowane przeze mnie medium, z rzeźbiarskiego punktu widzenia, właściwie nie miało ciała, mimo to, mogę opisać te prace odwołując się do pojęcia masy, gęstości, ciężaru. Myślę o takim rodzaju materii, którą waży się głównie za pomocą wyobraźni. Dźwięk spadających kropel wody, z roztapiającego się lodu, przetworzony i wzmocniony elektronicznie, wypełniał przestrzeń galerii, a jego ciężar odczuwany był dotkliwie. Poprzez modulowanie, zbijanie w całość pojedynczych dźwięków, zwiększałem wrażenie gęstości masy dźwiękowej. Te doświadczenia prowokowały do poszukiwania innych, plastycznie niematerialnych mediów. W akcji "Ściana ognia" rozciągnąłem ognistą zaporę na środku rzeki. Obserwowaliśmy bardzo zmienne zachowanie żywiołów, którym trudno jest narzucić kształt, ponieważ mają one swój własny. Podsycana drewnem materia ognia naprzemian nabierała lub traciła swoje ciało. Także w czasie tego zdarzenia poddałem modyfikacji nagrania dźwięków. Zapisy odgłosów ognia i wody posłużyły jako materiał wyjściowy do transformacji, której efekty były słyszalne równolegle z palącą się "Ścianą"
Inną strukturą, której materia nie jest dla mnie prosta do określenia, jest światło. Wprowadzenie światła jest bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Trudność polega na umiejętności wyemancypowania światła, jako niezależnego, samoistnego obiektu sztuki. Dobrym przykładem podejmowania takich prób jest twórczość amerykańskiego artysty Jamesa Turrella. Jego eksperymenty z materią świetlną są na tyle interesujące, na ile potrafi on zrezygnować lub niemal całkowicie wyeliminować (zakamuflować) obiekt, jak i źródło światła. Widoczne są całe aranżacje na przykład ekran który jest tylko i wyłącznie światłem, lub też całe wnętrza zbudowane z jasnej poświaty.
Sposobem na kształtowanie światła jest umieszczenie go w kontekście innej materii. Chociaż w takim zestawieniu do końca nie wiadomo czy to obiekt kształtuje światło czy też jest na odwrót. Możemy też wziąć pod uwagę stan symbiozy w której pozostają obiekt i światło. Kooperacja polega na tym, że to co materialne może przysłużyć się głębszemu wydobyciu "bezcielesności" tego drugiego, a światło podkreśla fizyczne cechy przedmiotu.
"Respiratorium" zbudowane w znacznej części z lodu, służyć ma zachowaniu jego postaci krystalicznej. Podtrzymując sztucznie stan zamrożenia lodu i skupienia światła porównałem ten obiekt do respiratora. Wszystkie formy podłączone są do agregatów chłodniczych, dzięki którym utrzymywana jest ujemna temperatura lodu. Zatrzymanie procesu destrukcji nie może na długo ingerować w "naturalny porządek rzeczy. Instalacja pokazuje bezsilność wobec nieodwracalnych praw natury. Trwanie przedmiotów, czy życie organizmów ulega zmianom wobec których jesteśmy bezradni albo których jesteśmy w ogóle nie świadomi. Jednak usilnie poszukujemy metody zatrzymania "nas" w tym cyklu przeobrażeń.
Światło w "Respiratorium" pełni rolę ezoterycznej materii, nikłego śladu obecności.... jest symbolem życia, przenikając lodową strukturę, która kojarzona jest z zatrzymaniem życia, ale niekoniecznie z jego ostateczną śmiercią, wprowadza przekonanie o trwaniu.
Trzeba jednak w końcu wyłączyć zasilanie agregatów chłodniczych, pozostanie nam wtedy obserwacja uwalniania światła z wnętrza kryształu.